Dawniej i dziś: przyszłość

Jako mała dziewczynka bardzo często zastanawiałam się nad swoją przyszłością. Oczami wyobraźni patrzyłam na 20-letnią siebie: wysoką, szczupłą, atrakcyjną dziewczynę z pięknymi, długimi i gęstymi włosami (lubiłam wówczas reklamy pewnej marki szamponów i odżywek, w których kobieta łamała nożyczki na pół). Zawsze modnie ubrana, przebywałam w całkiem pokaźnym gronie przyjaciół, z którego szczególnie wyróżniał się mój chłopak – oczywiście był on bardzo przystojny i wysportowany. W zasadzie cały ten obrazek przypominał do złudzenia scenę z jakiegoś amerykańskiego serialu dla młodzieży z końca lat 90. Nie dziwcie się, w końcu na ten czas przypadło moje wczesne dzieciństwo.

Jako 21-letnia dziewczyna tylko czasami zastanawiam się nad swoją przyszłością, a moje oczekiwania względem niej wyglądają trochę inaczej niż dawniej. Od „pokaźnego grona przyjaciół” wolę malutką garstkę osób, które okażą mi zrozumienie i będą doceniać mnie taką, jaka jestem. Nie chcę też „bardzo przystojnego i wysportowanego” chłopaka – chcę takiego, z którym będę mogła konie kraść!

Chcę się rozwijać. Chcę spełniać swoje marzenia. No a nade wszystko pragnę być sobą: tą niedoskonałą, niską Ktosią z cienkimi włosami, które zawsze układają się inaczej, niż powinny.

Kto tam? Kto jest w środku?

Niedawno doszłam do wniosku, że pisanie papierowego dziennika jest dla mnie niewystarczające. Czułam, że potrzebuję czegoś jeszcze… Czegoś więcej. Jakiegoś zewnętrznego głosu, czyjejś opinii lub chociażby poczucia, że moje słowa mogą do kogoś trafić. Prowadzenie papierowego dziennika jest fajne, będę to oczywiście kontynuować – ale z drugiej strony potrzebuję pisać nie tylko dla samej siebie.

I oto jestem tutaj, na moim nowym blogu! Co prawda ciągle pustym, ale dajcie mi trochę czasu, a zaraz uzupełnię go różnymi notkami. Bo pisać będę o wszystkim i niczym jednocześnie. O sprawach wesołych i smutnych, bardziej i mniej błahych. Na pewno będzie życiowo i muzycznie, może troszkę filozoficznie i lirycznie… Mam nadzieję, że razem (tj. z przyszłymi czytelnikami, o ile uda mi się takich zdobyć) odpowiemy na jedno, ważne pytanie…

Kto tam? Kto jest w środku?